Nieco ponad rok temu Dan Rollman walczył o życie na oddziale intensywnej terapii. W przyszłym miesiącu pobiegnie maraton.
Jego doświadczenia są dowodem na istnienie nowych metod leczenia, znakomitego zespołu lekarzy i pielęgniarek oraz siły ludzkiego ducha.
U Dana zdiagnozowano miastenię gravis, rzadką chorobę nerwowo-mięśniową, gdy miał prawie 40 lat. To był szok.
„Kiedy zdiagnozowano u mnie MG, nigdy nawet nie słyszałem o tej chorobie. Zajęło mi sześć miesięcy, zanim nauczyłem się wymawiać tę nazwę” – mówi Dan ironicznie.
Doznał poważnego osłabienia mięśni, co utrudniało mu mówienie, żucie i połykanie pokarmu, otwieranie oczu i wykonywanie ćwiczeń fizycznych.
Nie mógł czytać bajek na dobranoc swoim małym córkom, ponieważ nie rozumiały jego głosu, i schudł 35 kilogramów, ponieważ miał ogromne problemy z jedzeniem. Nie mógł pracować, ponieważ nie mógł się stale komunikować z innymi.
Zaczął biegać w czasie pandemii, ale choroba zbierała żniwo i nie mógł już cieszyć się tym hobby.
„Przeżyłam dwa najtrudniejsze lata w moim życiu, którym towarzyszyło wiele trudnych chwil”.
Doszło do zaostrzenia MG, w wyniku którego pacjent trafił na oddział intensywnej terapii, podłączony do aparatury podtrzymującej życie.
„To był bez wątpienia mój najbliższy zetknięciu ze śmiercią. Wychodząc ze szpitala, poczułem przytłoczenie wdzięcznością za życie” – mówi Dan.
Na szczęście po pobycie w szpitalu zaczął wracać do zdrowia. Rozpoczął nowy schemat leczenia, który znacząco złagodził objawy.
Doceniając swoje przetrwanie, zaczął oddawać się ćwiczeniom, doceniając każdy oddech, który mógł teraz wziąć głęboko do płuc, każdy krok, który mógł zrobić, nie załamując się.
Zaczął powoli – powrót do zdrowia po doświadczeniu bliskim śmierci wymaga czasu – ale zaczął znowu biec.
„Po kilku latach, kiedy mój stan zdrowia był mocno ograniczony, świętowałem przebiegnięcie zaledwie kilkuset stóp” – mówi.
Zachowywał ostrożność, sprawdzając grunt za każdym razem, gdy rozciągał się podczas biegu, czekając, czy ćwiczenia wpłyną na jego objawy. Z czasem czuł się silniejszy i zdrowszy niż od czasu postawienia diagnozy.
„Ostatnie 10 miesięcy było całkiem normalne” – mówi Dan. „Jestem wdzięczny zespołowi medycznemu, który mnie wspierał. Leki, po kilku próbach i błędach, wydają się działać całkiem konsekwentnie”.
Pomysł przebiegnięcia maratonu chodził mu po głowie od kilku lat. Zapisał się na Maraton Denver Colfax w 2024 roku, niecałą godzinę drogi od swojego domu w Kolorado.
Podczas treningu lubi dawać z siebie coraz więcej, sprawdzając, czy uda mu się osiągnąć nowe cele. Kilka tygodni temu pobił swój rekord życiowy na dystansie 16 mil i przed zawodami 18 maja pobiegnie 20 mil (32 km). Żona Dana, Rachel, pobiegnie swój pierwszy półmaraton na tym samym wydarzeniu.
„Oboje jesteśmy niezwykle podekscytowani, choć trochę zdenerwowani, dniem wyścigu. Proces treningowy był wyczerpujący, ale satysfakcjonujący. Cieszyliśmy się, że mogliśmy razem wyruszyć na tę przygodę”.
Oboje kandydują w kampanii „Świat bez miastenii gravis”. zbiórka funduszy na wsparcie misji MGFA tworzenia połączeń, poprawiania jakości życia, poprawy opieki i leczenia MG.
„Środki MGFA były i nadal są niezwykle pomocne dla mnie i mojej rodziny. Możliwość znalezienia źródeł edukacji i społeczności, od której można się uczyć, była dla nas niezwykle cenna. Chcemy znaleźć sposób, aby odwdzięczyć się organizacji, która była dla nas niezwykle pomocna” – mówi Dan.
Zarówno Dan, jak i Rachel czują się niesamowicie szczęśliwi z powodu stanu jego zdrowia, a Dan ma nadzieję, że jego historia zainspiruje innych ludzi cierpiących na miastenię gravis do wiary w remisję.
„Przechodzenie przez okres, w którym nasze zdrowie ogranicza nasze możliwości fizyczne, jest brutalnie trudne, ale trzeba wierzyć, że na końcu tunelu może być światło”.
Chcesz wesprzeć Dana w jego dążeniu do przebiegnięcia 26.2 mili na rzecz zwiększenia świadomości na temat miastenii gravis 18 maja 2024 r.? Złóż darowiznę na jego zbiórkę!
